Informacje z Częstochowy i okolic

Zbliża się rewanż PGE Ekstraligi. forBet Włókniarz Częstochowa na wyjeździe pojedzie z Cash Broker Stalą Gorzów. Przed podopiecznymi Marka Cieślaka niezwykle trudne zadanie, otóż by awansować wygrać muszą dziesięcioma punktami.

„Nie możemy składać broni przed tym, jak taśma ruszy do góry, wszystko zweryfikuje tor” – mówił w rozmowie z naszym portalem Michał Gruchalski, najjaśniejszy punk niedzielnego spotkania w drużynie „Lwów”.

Klaudia Kutak: Michał doskonały mecz za Tobą, obok Leona Madsena punktowałeś najlepiej w drużynie. Zdradzisz nam receptę na ten sukces? Skąd taka nagła motywacja i Twój najlepszy wynik w PGE Ekstralidze.

Michał Gruchalski: W sumie fajnie było pokazać się z tej dobrej strony. Dostaliśmy się do play-offów, czyli przedsezonowy cel został zrealizowany. Na razie nie popadam w hurraoptymizm. Faktem jest, że byłem tego dnia mega szybki, chłopaki z teamu zrobili to co do nich należało, trafiliśmy z ustawieniami. Cały czas mogłem liczyć na pomoc starszych kolegów z drużyny, każdy z nich miał coś do dodania, co później pomogło mi wyeliminować błędy. Mam w swoim teamie tatę, który motywuje mnie od początku do końca każdych zawodów, ale mam też super człowieka jakim jest Krzysiu Stempel, doświadczony mechanik żużlowy, który również pomaga mi na torze. Motywacja ze strony władz klubu i moich sponsorów okazała się równie ważna. Wierzyli oni we mnie od początku, wiedziałem że kiedyś musiał nadejść ten dzień żeby odpalić i pokazać, że nie jestem chłopcem do bicia. Cieszę się z tego wyniku, który został bardzo pozytywnie odebrany. Z tego miejsca mogę obiecać, że zrobię wszystko, było jeszcze lepiej, ale spokojnie, małymi kroczkami.

KK: Opadły emocje po pierwszym spotkaniu? Nam kibicom pozostał spory niedosyt. Nie takich „Lwów” chcieliśmy w niedzielę oglądać. Pazur widoczny był tylko u Ciebie… jak wytłumaczysz słabszy występ całej drużyny? W moim odczuciu mecz wyglądał tak, jakbyś tylko Ty wierzył w wygraną ze Stalą.

MG: Wierzyłem, że da się zrobić więcej niż 41 punktów. Straciliśmy Mateja w tym meczu, w którym od początku był bardzo szybki, wygrał swój pierwszy bieg. Niestety po tym upadku nie czuł się na tyle dobrze, by kontynuować zawody. Wierzymy, że wróci do nas silniejszy. Od małego moim marzeniem było być liderem tego klubu, robić najwięcej punktów i wygrywać mecze, coś w końcu drgnęło do przodu, dogadaliśmy się że sprzętem. Mam na play-off świetnie przygotowane silniki, zresztą cały sprzęt.

KK: Jakie nastroje przed rewanżem?

MG: Musimy coś ugrać w tym Gorzowie, chcieliśmy liczyć się w walce o złoto, taki był nasz cel. Dla mnie są to pierwsze play-offy, w dodatku pierwszy raz pojechał w biegu nominowanym, a pewnie przed sezonem nikt by na mnie nie postawił. Mówiłem wcześniej, że się nie podpalam, w niedzielę jedziemy na trudny teren do Gorzowa, jest to niezwykle silna drużyna, która podobnie jak my celuje w finał. Łatwo nie będzie, jednak nie możemy składać broni przed tym, jak taśma ruszy do góry, wszystko zweryfikuje tor.

KK: Dziękuję za rozmowę!

MG: Również dziękuję. Korzystając z okazji chciałbym również bardzo podziękować mojemu teamowi, rodzicom, zarządowi, trenerowi, sponsorom i ludziom, którzy mi pomogli za wiarę we mnie! To jeszcze nie koniec, obiecuję 🙂

Fot. Foto by Woldan – Kamil Woldański