Informacje z Częstochowy i okolic

W raporcie, który został opublikowany w 2000 roku przez The Institute of Magazine o tytule “The Err is Human: Building a Safer Health System” stwierdzono, iż niepożądane działania, które są związane z procesem leczenia są główną przyczyną zgonów w Stanach Zjednoczonych. Oszacowano, że w powodu błędów lekarzy co roku umiera od 44 tys. do 98 tys. Amerykanów.

Oszacowania te przyjęto za prawdziwe, a śmiertelność w szpitalach była związana z niepożądanymi działaniami, jakich można było uniknąć. Oznacza to, że liczba zgonów przewyższyła zgony związane z uważanymi za współczesne plagi wypadkami komunikacyjnymi, rakiem piersi oraz AIDS. Błędy medyczne generują koszty, które sięgają kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie. Tradycyjny model który obowiązywał dotychczas w medycynie opierał się na zasadzie mistrz i uczeń. Polegał na nauce na pacjentach zgodnie z zasadą: zobacz, zrób, naucz
następnego. Zmiana organizacji pracy w szpitalach spowodowała rozerwanie więzi pomiędzy szkolącymi a szkolonymi. Konieczne zatem było wprowadzenie nowego modelu kształcenia. Kilka lat temu wprowadzono zaawansowane techniki symulacyjne przy szkoleniach pilotów. Zaowocowało to ograniczeniem incydentów oraz katastrof lotniczych, a także stało się bodźcem, aby wprowadzić podobne metody do edukacji medycznej. Dzięki temu po raz pierwszy uczący się mogli ćwiczyć w realistycznych, ale też bezpiecznych warunkach. Symulatory nowej generacji są zbudowane na bazie skomputeryzowanych robotów – manekinów i oferują ogromne możliwości, aby uzyskać kliniczną biegłość bez niebezpieczeństwa spowodowania powikłań. Symulacja to trening oraz metoda edukacji, jaka jest oparta na sprzężeniu zwrotnym, w jej trakcie uczący ćwiczy w warunkach, które są maksymalnie zbliżone do naturalnych. Poprawne działania są nadzorowane oraz skontrolowane nie tylko przez instruktora, ale również przez skomputeryzowany system, jaki dokumentuje działania, które są podejmowane przez ćwiczącego oraz przekazuje w rzeczywistym czasie fizjologiczne konsekwencje. Według aktualnego stanu wiedzy symulacja to najdoskonalsza metoda edukacji. Dziś połowa amerykańskich uczelni medycznych posiada ośrodki symulacji, które umożliwiają kreowanie realistycznych metod leczenia tak, aby nie stwarzać zagrożenia dla pacjenta.

Wzorem tych uczelni Wyższa Szkoła Planowania Strategicznego otworzyła Centrum Symulacji Medycznej.

Stworzone zostały tu warunki identyczne z realistycznymi. To przecież ratownik jako pierwszy ma kontakt z pacjentem i to on często musi postawić trafną diagnozę, którą później ewentualnie zweryfikuje lekarz Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. O życiu i zdrowiu człowieka decyduje jednak przeważnie tych kilka pierwszych minut. Symulacje pozwalają na popełnianie błędów, na których najlepiej się przecież uczyć. Zetknięcie się z konkretną sytuacją sprawia, że stres bierze górę i po prostu coś umyka. Symulacja pozwala na błędy i daje możliwość ich poprawy. Każdy ze scenariuszy jest monitorowany i nagrywany. W tym celu Centrum jest wyposażone w multimedia: kamery, mikrofony, rzutnik, ekrany oraz reżyserkę. Wszystko można później odtworzyć i omówić. W CSM znajdują się specjalistyczne fantomy osób dorosłych, dziecka kilkuletniego i niemowlęcia. W sali symulacyjnej (imitującej SOR) są 4 stanowiska do resuscytacji. W kolejnych salach dydaktycznych przeznaczonych do debrifingu odtwarza się już zarejestrowane symulacje. Istotną częścią jest również innowacyjny kokpit dyspozytorski, który pozwala prowadzić symulację pracy dyspozytora medycznego. Mobilną część CSM stanowi w pełni wyposażony ambulans. Doświadczona kadra – specjaliści medycyny ratunkowej, instruktorzy ratownicy medyczni oraz tak doskonale zorganizowane zaplecze dydaktyczne gwarantują kształcenie na najwyższym poziomie. Ratownik medyczny znajduje pracę nie tylko w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i Zespole Ratownictwa Medycznego ale także w Państwowej Straży Pożarnej, oraz innych służbach mundurowych.

Katarzyna Wąchała – Glinka